Jesień to najlepszy czas na rozpoczęcie przygody z fotografią

13 paź 2022

Każdy pretekst jest dobry, aby sięgnąć po aparat. Jednak jesień jest szczególnie kuszącym momentem. Zmieniające się barwy przyrody, zamglone światło i ogólna atmosfera tajemniczości tworzą wprost wymarzony plener zdjęciowy. Nic więc dziwnego, że właśnie w tym okresie sporo osób czuje fotograficzne natchnienie. Jeśli do tej pory nie próbowałeś zmierzyć się z uwiecznianiem krajobrazów, to zdecydowanie warto zrobić to jesienią.

 

Światło i kolor. Dwie rzeczy, które odmieniają jesienne zdjęcia

Czy zdarzyło się tak, że Twoją uwagę przyciągnęły zamglone kadry? Gdy kontury stają się nieco rozmyte, cały obraz zyskuje na miękkości. Taki efekt jest przyjazny dla oka. Przywodzi na myśl atmosferę spokoju i odpoczynku. Technikę tę wykorzystywali w swoim malarstwie impresjoniści. Jeśli po tylu lata nurt ten nadal jest jednym z kanonów w sztuce, to coś musi być na rzeczy.

 

W fotografii taki efekt znany jest jako blur. Jest to zabieg polegający na świadomy rozmyciu konturów obiektów, aby nadać im miękkość. Aby go osiągnąć, trzeba zmniejszyć ustawienia przysłony i operować zoomem. Można też iść nieco na skróty i skorzystać z możliwości korekty w postprodukcji, czyli obrobić zdjęcie w jednym z programów graficznych.

 

Jest jeszcze jeden sposób – można sięgnąć po aparat jesienią.

 

W innych porach roku światło jest ostre i nie daje szans na uzyskanie efektu rozmycia tylko poprzez naciśnięcie spustu migawki. Jesienne zdjęcia, z uwagi na panujące warunki, będą miały naturalny efekt blur. Nie ma też problemu z letnią, fotograficzną zmorą, czyli prześwietleniem kadrów. Słońce pojawia się niżej, tuż nad horyzontem. To sprawia, że działa niczym naturalna lampa.

 

Dopełniająca się paleta barw jest zawsze sprzymierzeńcem fotografa. Dzięki temu kadry są bardziej harmonijne i przyjemne w odbiorze. Jesienią nie trzeba się głowić, jakich filtrów użyć, aby uzyskać estetyczną kompozycję. Natura wykona tę pracę za Ciebie. Kolorowe tło w połączeniu z delikatnym oświetleniem to nie tylko temat przewodni jesiennej fotografii, ale również doskonałe warunki do robienia sesji. Zamiast więc walczyć w studio z ustawieniami lamp i blendą, zabierz swoich modeli na spacer.

 

Gdzie jechać na jesienny plener?

Zazwyczaj sporo mówi się o fotograficznych, egzotycznych wyprawach, z których przywozi się najlepsze ujęcia. Po co jednak jechać na drugi koniec świata, gdy za oknami masz unikalne zjawisko — polską, złotą jesień? Polska to niejedyne miejsce, które ze względu na warunki klimatyczne doświadcza zmian pór roku, ale rzeczywiście okres babiego lata i czas tuż po nim są tu wyjątkowe.

 

Jeśli masz ochotę na jesienne zdjęcia, po prostu wyciągnij aparat i wyjdź z domu. W wersji dla leniuchów może to być nawet wyjście na balkon, pod warunkiem że widok z niego jest ciekawy. Praktycznie każdy skrawek zieleni, który zmienia kolory pod wpływem tej pory roku, jest doskonałym obiektem do fotografii przyrody. Zatem rozejrzyj się, czy masz blisko siebie jakiś skwer, park lub wybierz się do lasu.

 

Możesz też zapolować na jesienną mgłę. Trafisz na nią, gdy wstaniesz nieco wcześniej. Nie będzie to jednak wymagało takiej mobilizacji, jak latem, bo w okolicach końcówki września i na początku października słońce wschodzi już dużo później. Mgły pojawiają się, gdy występuje duża różnica temperatur. Najlepiej widoczne będą w okolicach zbiorników wodnych lub na otwartych przestrzeniach. Idealnie, jeśli będziesz miał możliwość, aby wspiąć się wyżej i uchwycić całą perspektywę. Poszukaj najwyższego punktu w okolicy lub skorzystaj z ambony myśliwskiej.

 

Mgła nie tylko ogranicza widoczność, ale podobnie jak gigantyczny softbox zmniejsza także kontrast i zmiękcza światło. Takie warunki są bardzo korzystne do fotografii przyrody. To, co zazwyczaj byłoby przesadnie ostre i wybijające się na pierwszy plan, zostanie przyjemnie zmiękczone. Możesz zatem włączyć do swojej kompozycji wyraziste kształty i wykorzystać mgłę do zamaskowania rozpraszającego tła.

 

Plucha to doskonała pogoda do robienia zdjęć!

Gdy zaczyna padać, większość osób wpada w lekko depresyjny nastrój. Za to fotograf czuje uniesienie. Dlaczego? Bo deszcz i krople osadzające się na roślinach to bardzo wdzięczny temat do zdjęć. To także doskonała okazja, aby poćwiczyć ujęcia makro. Spróbuj uchwycić spadające krople rozbijające się o podłoże. Jeśli to zadanie wydaje Ci się zbyt trudne i mimo wszystko nie masz ochoty moknąć, to równie dobrym pomysłem jest wyruszenie na zdjęcia tuż po tym, jak przestanie padać.

 

Wykorzystaj kałuże jako główny temat jesiennych zdjęć. Niech zadziałają, jak naturalne lustro, w którym odbija się okoliczny krajobraz. Jednak nie wystarczy połączenie kałuża plus aparat, aby zrobić dobre ujęcia. Najpierw pochyl się i wnikliwie popatrz, co widzisz w tafli wody. Spróbuj poszukać najlepszego możliwego kadru. Zwróć też uwagę, czy w samej kałuży nie ma czegoś, co popsuje ujęcie. Nie namawiam Cię do sprzątania, ale wiem, że niektórzy posuwają się do takich kroków.

 

 

Teraz czas na nieco gimnastyki. Najlepsze ujęcie zrobisz, zniżając się do poziomu wody. Ustaw więc aparat dokładnie na tej wysokości. Wtedy zdjęcie będzie obejmowało całe odbicie oraz obiekt, który fotografujesz. Innym, równie ciekawym sposobem jest wykadrowanie samej wody z minimalnie widocznym otoczeniem. Wtedy kałuża wybije się na pierwszy plan, a zdjęcie będzie jeszcze ciekawsze.

 

Jesień stwarza wiele okazji do tego, aby ruszyć z aparatem na zdjęciowy plener. Wykorzystaj zatem tę porę roku, aby poćwiczyć różne ujęcia. Zapewniam, że tematy i inspiracje będą pojawiać się naturalnie, a Ty nie będziesz musiał głowić się nad tym, jak stworzyć ciekawe kadry. Prawda, że to kusząca perspektywa?

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *